środa, 1 maja 2013

Morganville cz.1


Cześć. Mam na imię Elizabeth. Pochodzę z małego miasteczka Portland w stanie Sinsinati.
Moją najlepszą kumpelą, a zarazem siostrą jest Clarie(czyt. Kler). Widujemy się codziennie, a po za tym chodzimy do jednej szkoły, ale nie po to tutaj pisze, żeby opowiadać wam o moich znajomych. Chcę wam opowiedzieć historie, która przydarzyła się mnie, Clarie i mojej małej siostrzyczce Amandzie, która miała 6 lat.
Pojechałyśmy na wakacje do małego dawno już zapomnianego miasteczka Morganville w Ameryce Północnej. Ogółem razem z dziewczynami i moimi rodzicami często jeździliśmy na takie wycieczki. Miejsca na takie wyprawy wybierałyśmy po kolei, tym razem miała wybrać Amanda.  Nie wiem czemu akurat wybrała te pechowe miejsce.
- Hej i  wybrałaś już coś ? - zapytałam się mojej małej siostry.
- Tak. - powiedziała i wskazała palcem na Amerykę Północną. Przyjrzałam się temu bliżej. Miałam lekkie trudności z przeczytaniem tej nazwy. Mała zaczęła się śmiać.
- Nie ładnie tak śmiać się z starszej siostry. - powiedziałam łapiąc małą. Zaczęłam ją łaskotać, a ona zaczęła się rzucać.
- Co to za dzika orgia ? - spytała się Clarie, która właśnie weszła do nas do pokoju.
- Eli ? - powiedziała Amanda.
- Co jest mała ? - spytałam.
- Co to jest dzika orgia ? - spytała, a ja spojrzałam się na czerwonowłosą dziewczynę. Oby dwie zaczęłyśmy się śmiać. - Z czego się śmiejecie ? - zapytała lekko zmieszana Amanda.
- Z niczego skarbie. - powiedziała Clarie.
- Idziemy na lody ? - spytałam na co mała zaczęła skakać i piszczeć.
- Ej mała nie piszcz tak, bo nigdzie nie pójdziemy. - zagroziła Clarie.
- Przepraszam już nie będę. - powiedziała i natychmiast się uspokoiła.
- Okej to idziemy. - powiedziałam i wzięłam małą na ręce, po czym zaczęłam ją ubierać. Gdy mała była ubrana, sama zaczęłam się ubierać. Ubrana stałam już przy drzwiach.
- Gdzie wychodzicie ? - spytała się mnie moja mama gdy do nas podeszła.
- Idziemy na lody. - powiedziała uradowana Amanda.
- Przecież miałyście się pakować. - powiedziała zdziwiona mama.
- Spakujemy się jak wrócimy. - powiedziałam.
- Okej, ale macie być za pół godziny. - powiedziała.
- Dobrze mamusiu. - odpowiedziała za mnie Amanda. Dałyśmy sobie jeszcze po buziaku i wyszłyśmy z domu. Udałyśmy się w stronę lodziarni, a że musiałyśmy iść przez las złapałam małą za rękę. Długo to nam nie zajęło, ale nie wiem czemu, ale miałam wrażenie, że ktoś cały czas za nami chodzi.
- Czemu się tak ciągle odwracasz ?  - zapytała się mnie dziewczyna gdy kolejny raz się odwróciłam za siebie.
- Nie wiem, ale mam wrażenie jakby ktoś cały czas za nami szedł. - powiedziałam i znowu sie odwróciłam.
- Nikt za nami nie idzie. - odpowiedziała na to dziewczyna.
- Może masz rację, może po prostu jestem przewrażliwiona. - powiedziałam załamana.
- Tak, chodźmy już po te lody. Zostało nam 15 minut. - powiedziała spoglądając na zegarek na moim nadgarstku. Po 5 minutach byłyśmy przy lodziarni. Kupiłyśmy sobie po lodzie i poszłyśmy z powrotem do domu. Weszłyśmy do domu.
- Spóźnione. - powiedział od progu tata.
- Tylko 5 minut. - od razu nas usprawiedliwiłam.
- Idźcie się pakować. - powiedział.
- Okej. - powiedziałam.
- To ja idę do siebie się spakować i będę za 20 minut. - powiedziała Clarie i poszła do swojego domu. Daleko nie miała mieszkała obok.
- Pomożesz mi się spakować ? - zapytała się mnie moja siostrzyczka.
- Jasne, ale poczekaj, bo muszę się najpierw sama spakować. - powiedziałam i poszłam do swojego pokoju. popakowałam to co najważniejsze. Zadzwonił do mnie telefon. na wyświetlaczu pokazało się: "Clar;**".
- No co tam ? - zapytałam odbierając.
- Na ile mam się spakować ? - zapytała.
- Na miesiąc. - powiedziałam.
- Okej, dzięki. - powiedziała i się rozłączyła. Spakowana zeszłam na dół z bagażami.
- Pomogłaś małej się spakować ? - zapytała się mnie mama.
- Nie, ale zaraz pójdę. - powiedziałam i poszłam do pokoju małej. Dziewczynka siedziała przy swojej  szafie i grzebała w niej.
- Hej mała i co spakowałaś się ? - zapytałam się jej.
- Nie, czekałam na ciebie. - powiedziała i spojrzała się na mnie.
- Okej. To co chcesz ze sobą wziąć ? - zapytałam.
- Nie wiem, na pewno jakieś zabawki. - powiedziała.
- Okej, to może ty weź jakieś zabawki, a ja spakuje ci jakieś ciuchy, co ? - zapytałam.
- Okej. - odpowiedziała i poszła po zabawki, ja wyjęłam spod jej łóżka walizkę i zaczęłam ją pakować. Dziewczynka przyniosła zabawki, które spakowałam i po 10 minutach była gotowa. Zeszłyśmy na dół.
- Gotowe ? - zapytała mama.
- Tak. - powiedziałam i w tym samym czasie do domu weszła Clarie.
- Jedziemy ? - zapytała.
- Tak. Pakować się do samochodu. - powiedział tata i wszyscy wyszliśmy na dwór. Ja Clarie usiadłyśmy z tyłu razem z Amandą. Zapięłam ją w pasy i usiadłam na swoim miejscu. Chwile jeszcze czekaliśmy na mamę, która zamykała dom na klucz i ruszyliśmy w drogę.
______________________________________________________________________________
Z przykrością stwierdzamy, że post nie wyszedł straszny, ale ten post jest pierwszy, więc mamy nadzieję, że może wam się to spodoba. To jest dopiero część pierwsza. Będzie tych części miejmy nadzieję, że nie wiecej niż 3.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz